Z lipcem nadszedł oczekiwany czas wypoczynku. Lato rozgościło się już na dobre racząc świat swoim ciepłem, niosąc sobą letnie burze, niosąc sobą gorące wiatry, letnie porywy serc budząc. Wielu z nas wystawia swoje twarze ku słońcu na plażach, na miejskich skwerkach, polankach.

   Z lipcem przyszedł czas pracy, czas pierwszego żniwa. Z lipcem dojrzały rzepaki, które jeszcze nie tak dawno cieszyły swoją jaskrawością na polach. Rzepaki, które ledwie parę tygodni wcześniej snuły jak kraj długi i szeroki cudownie żółte opowieści. Rozległe pola już utraciły radosne barwy, to znak i zaproszenie do lipcowych tańców dla wielkich maszyn. Pojedynczo gdzieś, gdzieś gromadami rozpoczęły polny bal. Suną polnymi połaciami kombajny, jak wielkie żuki od krańca do krańca w gorącym słońcu, w pyle, w upale.