Media obiega wiadomość o nadchodzących załamaniach pogody. Grożą nam wielkie ulewy, podtopienia, spodziewane są zagrożenia powodzią. Rozwijamy się cywilizacyjnie, odnotowujemy nieustanny postęp techniczny, a natura co chwilę przypomina nam, że nie my tu rządzimy. Mówimy i czytamy o zmianach pogodowych powodujących kataklizmy, wielkie straty materialne, niosących zniszczenia. Na ile doszukiwanie się wszelkich nieszczęść w zmianach pogodowych jest uzasadnione ?  Na ile, to my sami poprzez swoją działalność prosimy się o problemy i tylko wydaje się nam, że coś strasznego dzieje się z naturą ?

   Prawda jak zwykle leży gdzieś po środku.

   Naocznie możemy zaobserwować, że zmiany w świecie natury są widoczne. Nie ustają spory środowisk naukowych w jakim stopniu przypisać je postępowi cywilizacyjnemu niosącemu ze sobą zaśmiecenie i zatrucie środowiska różnego rodzaju produkowanymi przez człowieka gazami i oparami, a w jakim stopniu przypisać je naturalnemu cyklowi życia naszej planety.

   Rozglądając się jednak wokół siebie, wyciągając wnioski ze zdarzeń ostatnich lat należy bardziej i baczniej przyglądać się nie tylko pogodzie, należy bardziej przyglądać się naszym własnym działaniom.

   Budowanie domostw i osiedli miejskich na naturalnych terenach zalewowych rzek jest jednym z większych grzechów naszych czasów. Nie było strat i nieszczęść puki nie zaczęło się w tych miejscach osiedlanie. Budowanie wałów ochronnych dla ochrony takich miejsc będących niegdyś naturalnymi rozlewiskami rzek spiętrza wodę i powoduje rozlania w miejscach do tej pory nie będących zagrożonymi, a tym samym w żadnym stopniu nie będących przygotowanymi na kataklizmy jakie na te miejsca spadają.

   Poruszamy się do tej pory po sferze zjawisk wielkiej skali, zaczyna się jednak wszystko na małych przestrzeniach w naszej bezpośredniej bliskości i jeśli nie przynosi milionowych strat, to znacząco utrudnia życie i powinno już na tym etapie dawać do myślenia.

   Gdzieś w naszym kraju, gdzie nie ma zagrożeń powodziowych… w Świebodzinie.

 

Foto: Świebodzin – Postęp cywilizacyjny, postęp techniczny…kontra natura.

   Wiadukt i przejazd pod nim budowany był dziesiątki lat temu na obrzeżach miasta, wokół były pola. Deszcze jak i ulewy nie robiły na tym miejscu wrażenia. Rozwój i postęp sprawił zabudowę terenu, zabetonowanie okolicy. Dziś woda nie ma gdzie wsiąkać, każdy mały deszczyk staje się problemem tego miejsca i zagrożeniem.

   Ile jest takich miejsc w naszym kraju, które sami sobie sprokurowaliśmy, a dziś nie dostrzegając tego narzekamy na pogodę ?

   Przykłady można mnożyć, opowiadając o zalewanych tunelach warszawskich.

.

.

.