Wita nas świt lutowego poranka.

   Marzec jeszcze czeka gdzieś tam za progiem, a tego roku już wiosna jakby pukała do drzwi. Pierwszy pociąg tego poranka sunie z łoskotem po szynach, tu mała stacyjka i jeszcze kawałeczek przed nami, znajdziemy się królestwie przyrody.

……

 Nad głowami i naszym światem na pogodnym niebie  swojej wędrówki nie zakończył księżyc.

……..

Słońce niecierpliwie nie chce czekać kresu jego drogi. Już pierwszymi promieniami swymi muska trzcinowiska.

……..

Tędy wiedzie szlak przyrodniczy „Ku Słońcu”. Tak wczesna pora gdy natura  po nocy pełnej napięcia do życia się budzi jest czasem pełnym  magii jakby uroczystego podniesienia.

….

    Mała rzeczka Błotnica jest jednym z dopływów jeziora Resko. Wokół rozciągają się tereny torfowisk, bagienek, podmokłości. Płaskie przestrzenie, a jakby wyspy na oceanie to tu, to tam drzewka pojedyncze, jakieś kępy krzaków. Pierwsze promienie słońca podnoszą lekkie mgiełki z przemrożonej roślinności. Tej roślinności, która jeszcze drzemie, jeszcze nie wybuchła swymi żywiołami zieleni. Jeszcze wyraźnie rysują się rowy melioracyjne. Jeszcze wszystko wygląda jak wielki plac z niezdarnie podstrzyżonym trawnikiem i trzcinowiskiem w porze jesieni.

….

 Przyroda wokół zdaje się ciągle delektować odpoczynkiem zimowym, zdaje się być oazą spokoju otaczającą leniwie płynące wody rzeczki.

….

Czy na pewno tak właśnie jest?

    Nieustanne jakby szalone odgłosy z pobliskiego jeziora niosą się po równinie daleko. Nagłe trzepotania skrzydeł, wielkie stada podrywające się błyskawicznie do lotu, by za chwilę zapaść ledwie parę metrów dalej na jego wodach. Donośne pluskania wody niczym oklaski zachwyconej widowni występem artystów na scenie. Ciągły zgiełk ptasich dyskusji na tematy im tylko wiadome. Oto w przekrzykiwaniach tam udział swój mają stada łabędzi i trudno zliczyć gęsi głoszące swoje racje, kaczki tam swój głos mają znaczący. Ciekawskie mewy równie głośno starają się swoje trzy grosze dorzucić. Targi i plotki.

……

   Tak to pływa, tak to wzbija się na chwilę i pyskuje na siebie całe bractwo. Gdzieś czasem jakiś ptak zmęczony jazgotem w samotności trochę pobędzie. Cały ten zgiełk jest jednak jakby inny niż jeszcze parę dni temu. Jest jakiś niepokój, jest wielkie ożywienie ptasiej społeczności.

……

    Raz za razem też z ptasiej czeredy urywają się stadka. Nieustanie we wszystkich kierunkach małe klucze przemierzają przestrzeń. Jedne drużyny przelatują kawałek do pobliskich rozlewisk uznając swój pobyt na miejscu, inne grupki zaś wyraźnie udają się w dalszą podróż.

……

    W niezliczonych odgłosach najpierw gdzieś nieśmiało, jakoś pojedynczymi zawołaniami usłyszeć można pewien donośny jakby tęskny dźwięk. Potem chwila bez tych tonów i znów. Gdzieś w powietrzu i już bliżej i już częściej. To słyszę pierwsze klucze tych ptaków. To żurawie. Od tej chwili powietrze pełne ich klangoru.

Cóż oznacza ich przylot?

Cudowny świat dookoła nas.

……

    Rzeka toczy swe wody spokojnie i tylko nie wiemy co ryby mają w sprawie tych okolic i ptasich zebrań do powiedzenia.

……

    Krety zaś niestrudzenie pracują pokazując, że wszędzie tu życie.  Wiosennie odradza się i w powietrzu i pod ziemią.

……

   Czas przedwiośnia na równinie rzeki Błotnicy.